Centralne Biuro Antykorupcyjne bada przetarg na system e-rejestracji - kluczowy element cyfrowej transformacji polskiej ochrony zdrowia. Narzędzie, które miało ułatwić pacjentom dostęp do lekarzy, dziś staje się symbolem problemów, z jakimi od lat zmaga się administracja publiczna w zamówieniach IT.

Z pozoru postępowanie wyglądało na modelowe: elektroniczny system rejestracji pacjentów, transparentny przetarg i ambitny harmonogram. Jednak coraz więcej ekspertów wskazuje, że to właśnie ten harmonogram budzi największe wątpliwości. Proces rozpisania, oceny i wdrożenia tak złożonego projektu w zaledwie trzy miesiące wydaje się nierealny - nawet dla doświadczonych wykonawców z sektora prywatnego. Branża zwraca uwagę, że tego typu systemy wymagają miesięcy analiz, integracji z istniejącą infrastrukturą medyczną i testów bezpieczeństwa.

Tak krótki termin sugeruje, że ktoś albo kompletnie nie rozumie skali przedsięwzięcia, albo wie więcej, niż mówi oficjalnie” - komentuje jeden z przedstawicieli firm IT specjalizujących się w projektach dla administracji publicznej. W środowisku technologicznym coraz częściej pojawia się przekonanie, że tempo całego procesu może wskazywać na to, iż zwycięzca był znany jeszcze zanim ogłoszono przetarg.

To nie pierwszy raz, kiedy sposób prowadzenia postępowań budzi pytania o transparentność. W dokumentacji przetargowej pojawiły się zapisy, które według ekspertów mogły ograniczyć konkurencję - m.in. szczegółowe wymogi techniczne, trudne do spełnienia w tak krótkim czasie przez większość rynkowych podmiotów. Z kolei sam harmonogram wdrożenia pozostawia niewielką przestrzeń na rzetelne testowanie rozwiązań i zapewnienie cyberbezpieczeństwa, które w przypadku danych medycznych powinno być priorytetem.

CBA prowadzi czynności sprawdzające, a resort cyfryzacji deklaruje współpracę. Jednak niezależnie od wyniku, to kolejny sygnał, że państwowe projekty IT są wciąż realizowane w sposób, który bardziej przypomina administracyjne „odhaczanie zadań” niż realną transformację cyfrową. W efekcie powstają systemy drogie, nietrwałe i nieprzyjazne użytkownikom.

Polska potrzebuje nie tylko lepszych przepisów o zamówieniach publicznych, ale też zmiany mentalności. Cyfrowe projekty nie mogą być traktowane jak zakup mebli do urzędu. Trzymiesięczny przetarg na ogólnokrajowy system informatyczny to zaprzeczenie idei jakości, bezpieczeństwa i innowacyjności. Dopóki kryterium „szybko i tanio” będzie ważniejsze niż „dobrze i przejrzyście”, dopóty będziemy wracać do podobnych historii - z kolejnymi systemami „pod lupą” i kolejnymi pytaniami o to, kto naprawdę na nich zyskał.