Ogólnopolski strajk, pracownicy sieci Kaufland przeprowadzili 30 grudnia ub. roku. W ramach niego, w wielu sklepach Kaufland m.in. w Goleniowie, Sosnowcu, Kutnie, czy Warszawie na 2-godzinny zaprzestali oni obsługiwania klientów, lub wykonywali to wolniej. Strajkujący zaznaczają, że tego typu protesty mogą powrócić w 2024 roku, jeśli centrala nie spełni ich postulatów.
Pracownicy niezadowoleni z wynagrodzeń
Strajkujący przede wszystkim żądają od firmy, wzrostu wynagrodzeń dla wszystkich pracowników o 1200 zł i zwiększenia zatrudnienia o 30%. Według nich, warunki pracy w sklepach marki Kaufland nie są korzystne, a wiele ekspedientek musi pracować za najniższą krajową bez premii. - Nie chcemy już dłużej tak ciężko pracować za najniższą krajową bez premii. - mówi jedna z ekspedientek sklepu Kaufland z Piły.
Oświadczenie Kaufland
Sieć sklepów na widmo rychłego strajku odpowiedziała obszernym oświadczeniem, w którym zapewnia o godziwych wynagrodzeniach dla pracowników. Dyskont również oświadcza, że według nich, strajk jest nielegalny i pracownicy za okres jego trwania nie otrzymają wynagrodzenia. Pełna treść komunikatu marki poniżej.
Oświadczenie Kaufland w sprawie strajku pracowników
W nawiązaniu do pojawiających się w mediach informacji dotyczących strajku ostrzegawczego organizowanego przez jeden związek zawodowy, planowanego na 30 grudnia br., pragniemy podkreślić, że w naszej firmie priorytetowo traktujemy kwestię satysfakcji pracowników. Od początku działalności zapewniamy pracownikom stabilne i bezpieczne zatrudnienie, atrakcyjne wynagrodzenie, możliwości rozwoju oraz świadczenia pozapłacowe dostosowane do aktualnych potrzeb zatrudnionych. Pod względem oferowanych warunków finansowych od kilku lat znajdujemy się nieprzerwanie w czołówce sieci handlowych w Polsce, a podwyżki wynagrodzeń przyznajemy naszym pracownikom regularnie każdego roku.
Pomimo wyzwań, jakie stawiają przed nami rosnące koszty działalności oraz wysoka inflacja, zdecydowaliśmy się na przyznanie pracownikom podwyżek wynagrodzeń, zgodnych ze standardami rynkowymi. Przeznaczyliśmy na ten cel 110 mln zł, a pracownicy objęci pierwszą turą zmian mieli otrzymać podwyżkę wynagrodzenia zasadniczego w wysokości 600 zł brutto. Propozycja została przedstawiona wszystkim organizacjom związkowym działającym przy naszej firmie.
Nasza propozycja jest jednoznacznie korzystna dla pracowników, a planowaną akcję związku zawodowego uznajemy za godzącą w interesy pracowników. Dlatego też wyrażaliśmy nadzieję, że strona związkowa będzie kierowała się dobrem ogółu pracowników i poprze inicjatywę pracodawcy.
Jako pracodawca mieliśmy również obowiązek poinformowania pracowników o tym, że zapowiadany przez organizację związkową strajk ostrzegawczy jest nielegalny i w tym zakresie są oni wprowadzani w błąd przez związek. Zgodnie z prawem pracownicy, którzy zaprzestaną świadczenia pracy z powodu strajku, nie będą mogli uzyskać za ten czas wynagrodzenia. Informacje te przekazaliśmy z poczucia lojalności wobec naszego personelu oraz w celu ochrony statusu i interesu zatrudnionych. Ponadto chcielibyśmy podkreślić, że pozostajemy niezmiennie otwarci na konstruktywny dialog, a wszelkie sprawy dotyczące pracowników konsultujemy ze stroną związkową.
Mimo że związki nie wyraziły poparcia wobec propozycji pracodawcy, w trosce o sytuację finansową zatrudnionych przedstawimy wkrótce alternatywne rozwiązanie. Dołożymy też wszelkich starań, aby 30 grudnia br. zapewnić wszystkim klientom naszej sieci możliwość wykonania zakupów w komfortowych i spokojnych warunkach.
Adrian Zandberg i Razem po stronie strajkujących
Akcję strajkujący poparł Adrian Zandberg z lewicowej partii Razem. Stwierdza on w swoim komunikacie, że dyskont godzi w polskie prawo i unika rozwiązania sporu z pracownikami.
- Niestety, Kaufland nie szanuje polskiego prawa i przepisów o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Pracownicy dostali dzisiaj pismo, że żadnego sporu zbiorowego nie ma, a organizowany strajk ostrzegawczy jest nielegalny. - mówi poseł Adrian Zandberg



