Demokratka Shamaine Daniels, kandydująca do Kongresu, postawiła na tę nowoczesną technologię w swojej walce o miejsce zajmowane obecnie przez Republikanina Scotta Perry’ego, znanego z kwestionowania wyników wyborów w 2020 roku. Daniels, która przegrała z Perrym w poprzednich wyborach o mniej niż 10 punktów procentowych, wierzy, że Ashley pomoże wzmocnić jej pozycję w wyścigu o fotel.
Ashley, używająca technologii generatywnej AI podobnej do ChatGPT, jest zdolna do prowadzenia nielimitowanej liczby spersonalizowanych rozmów jednocześnie. W przeciwieństwie do typowych robo-callerów, Ashley nie korzysta z zaprogramowanych odpowiedzi.
Podczas ostatniego weekendu, Ashley zadzwoniła do kilku tysięcy wyborców w Pensylwanii w imieniu Daniels.
Robot analizując profile wyborców, potrafi dostosować rozmowę do ich kluczowych problemów, zachowując przy tym pełne wsparcie dla stanowisk Daniels i nie tracąc motywacji w przypadku odrzucenia rozmowy.
- Zamierzamy wykonywać dziesiątki tysięcy połączeń dziennie do końca roku, a wkrótce osiągniemy poziom sześciu cyfr. To przyszłość nadchodzących wyborów w 2024 roku – mówi Ilya Mouzykantskii, CEO Civox, firmy stojącej za projektem Ashley.
Ilya zdaje sobie sprawę z potencjalnych zagrożeń związanych z tego typu biznesem, dlatego unika finansowania Venture Capital, które mogłoby sprawić, że firma zaczęłaby generować wysokie zyski kosztem etyki. Zresztą firma Civox postanowił nadać Ashley robotyczny głos i informować, że jest AI, mimo braku takiego prawnego wymogu.
Obecnie prawo federalne nie reguluje bezpośrednio takiego użycia AI. Komisja Federalna ds. Komunikacji (FCC) rozpoczęła formalne dochodzenie, jak technologia AI wpływa na nielegalne i niechciane robocalls.
To, co dzieje się w polityce amerykańskiej, może być zapowiedzią globalnych zmian w sposobie prowadzenia kampanii wyborczych, gdzie sztuczna inteligencja zmienia reguły gry.



