O sprawie pierwszy poinformował serwis Niebezpiecznik.pl, ten sam serwis opublikował obszerną wiadomość od rzekomego hakera, który miał się włamać na serwer firmy i pobrać z niego około 200 GB danych. Ale smaczku temu dodaje fakt, że outsourcingowe call center wgrywało na serwer nagrania, i ta sama maszyna atakowała komputer „hakera”, który zaciekawiony atakiem sprawdził co lub kto go atakuje. To robiły dwie spółki: Promo-Art. Sp. z o.o. oraz Trade Office Sp. z o.o. Obie firmy udostępniały nagrania – jak można się łatwo domyśleć – firmie Tauron.

Internauta pobrał z ciekawości dane i po kilku godzinach zorientował się, że komenda, którą zastosował wywołała pobranie ok. 200 GB rozmów z klientami Taurona. Zgłosił ten fakt spółce, ale ta go zignorowała. Dopiero gdy zastosował szantaż – Tauron zaczął interesować się tematem i dalszą historię już znacie…